Poniedziałek. 28.05.203
Obudziło mnie okropnie
świecące słońce. Jak ja nienawidziłam poranków. Zresztą mama zawsze
musiała mi odsłonić zasłony. Leżałam na moim nie zbyt wygodnym łóżku i
wpatrywałam się w biały sufit. Po 5 minutach leżenia próbowałam podnieść
głowę, lecz próba była nie udana. Sara! Ogarnij się! Wstawaj! Ledwo co
podniosłam się z mojego łóżka i chciałam podejść do lustra, lecz
wywaliłam się przez mój plecak leżąc na samym środku podłogi. Brawo, ale
ze mnie łamaga. Podniosłam się, miałam szczęście że miałam miękki
dywan. Podeszłam do lustra.
- O Boże! To na pewno ja? - powiedziałam wskazując na odbicie mojego lustra.
Moje włosy przypominały szopę a twarz wyglądała jak po jakiejś
imprezie a ja przecież nie była na imprezie, ja wczoraj tylko byłam u
Sary mojej najlepszej przyjaciółki. Podeszłam do szafy i zaczęłam
grzebać w niej. Żaden strój mi nie odpowiadał. Wszystko albo stare albo
nie już nie modne. W końcu wybrałam zwykłe jeansy i koszulkę z
nadrukiem, no i oczywiście moje ukochane czarne trampki. Poszłam do
łazienki, umyłam się, ubrałam i zeszłam na dół. Od razu rzuciłam się do
lodówki i zaczęłam przeszukiwać mojego ulubionego jogurtu z owocami
leśnymi.
- O, już zaczyna się sprzątanie lodówki bo przyszła Ana - zaśmiał się mój brat Jason schodząc ze schodów.
Jason i ja bardzo się od siebie różniliśmy. Ja byłam brunetką on był
blondynem, ja miałam wielkie brązowe oczy on miał małe niebieskie oczy.
Ja byłam niska o był wysoki. Dużo osób nie wiedziało że jesteśmy
rodzeństwem. Jason był chyba najwyższy z klasy i w ogóle jak na
piętnaście lat.
Nie zwracając uwagi na Jasona nadal poszukiwałam
mojego jogurtu. Nie znalazłam go, ale zamiast niego wyciągnęłam mleko z
lodówki i płatki kukurydziane z szafki. Kiedy nalewałam sobie mleka do
płatek Jason udał odruch wymiotny.
- A tobie co? - zapytałam i zaczęłam jeść.
- Jak ty możesz to jeść? Jeszcze czekoladowe to rozumiem, ale kukurydziane? Fuj - powiedział i skrzywił minę.
-
Ja wiem co jem w przeciwieństwie do ciebie, a i co smakował ci ta
niedopieczona pizza z butki obok? - powiedziałam i po chwili zaczęłam
się śmiać jak hiena.
Jason nic nie odpowiedział, zrobił tylko
głupią minę i wyszedł. No i została sama, jak zwykle znów jadłam sam
śniadanie. Kiedy skończyłam jeść dostałam SMS od Izy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz